Strona idei i inspiracji

Life Work Balance

Life Work balance to w ostatnim czasie termin odmieniany przez wszystkie przypadki. Co tak naprawdę oznacza dla nas i dla naszego życia? Czy da się zachować równowagę pomiędzy życiem i pracą?

Nigel był przykładnym pracownikiem korporacji: jadł zbyt wiele, pił zbyt dużo i pracował nazbyt ciężko, jednocześnie zaniedbując rodzinę.

W pewnym momencie zainspirowany słowami Św. Benedykta postanowił zmienić swoje życie.

 

Reklama:

Chciałbym prosić was byście przystanęli na moment, wy nędzne, słabe istoty, i poddali ocenie swoją marną egzystencję. Św. Benedykt

 

Pierwszym krokiem była analiza life work balance czyli równowagi pomiędzy życiem i pracą.

Drugim krokiem było uświadomienie sobie jak ciężkim zajęciem jest praca w korporacji i następnie jej porzucenie.

Podczas długiego bezrobocia jedyna rzecz, której nauczył się Nigel był fakt, że łatwo pogodzić życie z pracą, kiedy się nie ma pracy. Niezbyt przydatna umiejętność, szczególnie gdy pieniądze się kończą.

Następnie Nigel wrócił do pracy i zajął się dalszą analizą. W jej wyniku powstały 4 zwięzłe spostrzeżenia dotyczące work life balance:

Reklama:

 

 

Zakłamanie związane z life work balance.


Work life balance

Pierwsze spostrzeżenie: korporacje oszukują i mamią nas w zakresie równowagi życiowej. Pod pudrem ruchomego czasu pracy, luźnych piątków (Casual Friday) czy urlopów tacierzyńskich widnieje prawdziwy problem: pewne prace i kariery są z gruntu nie do pogodzenia z codziennym kontaktem z młodą rodziną.

Pierwszym krokiem do rozwiązania problemu jest rozpoznanie rzeczywistości, w jakiej się znajdujesz.

A rzeczywistość jest taka, że tysiące ludzi w naszym społeczeństwie wiodą życie w niemej rozpaczy, spędzając długie, męczące godziny w pracy, której nie znoszą, by móc kupić rzeczy, których nie potrzebują, żeby zrobić wrażenie na ludziach, których nie lubią.

 

Dzisiaj spędzamy czas w pracy, której nie znosimy, robiąc rzeczy których nie lubimy, by móc kupić rzeczy których nie potrzebujemy, żeby zaimponować ludziom, których nienawidzimy.

 

Chodzenie w piątki do pracy w dżinsach i polo nie rozwiązują problemów.

 

To my jesteśmy panami swojego życia i to my stawiamy granice.


There is no such thing

 

Drugie spostrzeżenie: musimy zdać sobie sprawę, że rząd, jak i korporacje, nie rozwiążą tego problemu za nas.

Powinniśmy przestać oglądać się na innych.

To do nas, jednostek, należy wybór drogi życia i odpowiedzialność za nią.Jeżeli nie zaprojektujesz swojego życia, ktoś inny zrobi to za ciebie, a cudza definicja równowagi życiowej może ci się bardzo nie spodobać.

Istotą problemu jest to, aby nie powierzać jakości swojego życia komercyjnym firmom.

I nie chodzi tylko o korporacje, które Nigel nazywa ubojniami ludzkich dusz.

Mowa tu również o wszystkich firmach: przedsiębiorstwa handlowe i usługowe są bowiem z natury tak zaprojektowane, by wycisnąć z ciebie tyle, ile się jeszcze da bez ponoszenia zbytnich konsekwencji.

Taka jest ich natura, zapisana w założycielskim DNA i tak się to dzieje. Nawet w grzecznych firmach o dobrych zamiarach.

Dla przykładu: z jednej strony umieszczanie w miejscach pracy obiektów opieki nad dzieckiem jest cudne i oświecone. Z drugiej strony to horror, bo spędzasz w cholernym biurze jeszcze więcej czasu.

Musimy być odpowiedzialni za stawianie i egzekwowanie granic, jeśli chcemy, by ich przestrzegano.

 

Realistyczna ocena.


Work Life

Trzecie spostrzeżenie: musimy rozważnie dobrać ramy czasowe, w których będziemy oceniać naszą równowagę.

Zanim Nigel wrócił po beztroskim rocznym bezrobociu opisał szczegółowo idealny dzień, który wyglądał mniej więcej tak:

  • budzę się wypoczęty po dobrym śnie
  • uprawiam seks
  • idę z psem
  • jem śniadanie z żoną i dziećmi
  • znowu uprawiam seks
  • w drodze do pracy zawożę dzieci do szkoły
  • pracuję trzy godziny
  • w porze lunchu – sport z przyjacielem
  • pracuję kolejne trzy godziny
  • idę z kolegami do pubu na popołudniowego drinka
  • jadę do domu na obiad z żoną i dziećmi
  • medytuję pół godziny
  • uprawiam seks
  • idę z psem
  • znowu uprawiam seks
  • idę spać.

Jak sądzisz, ile razy udało się zrealizować Nigelowi ideę idealnego dnia? Dokładnie 0.

W planowaniu trzeba być przede wszystkim realistą. Nie można zrobić tego w jeden dzień. Należy wydłużyć ramy czasowe, w których będziemy oceniać równowagę w naszym życiu, ale bez wpadania w pułapkę typu:

pożyję sobie na emeryturze, kiedy moje dzieci wyjdą z domu, żona mnie zostawi, zdrowie się pogorszy, nie będę mieć znajomych ani nic ciekawego do roboty

Teraz dzień jest zbyt krótki, na emeryturze będzie za długi. Musi być coś pośrodku.

 

Zrównoważone podejście do życiowej równowagi.


życie i praca

Czwarte spostrzeżenie przyszło, gdy Nigel spotkał się ze swoją przyjaciółką, która go poinformowała:

Nigel, czytałam twoją książkę. Widzę, że moje życie jest zupełnie wytrącone z równowagi. Doszczętnie opanowane przez pracę. Pracuję 10 godzin dziennie, 2 godziny dojeżdżam. Wszystkie moje związki się rozpadły. Nie ma w moim życiu nic oprócz pracy. Zdecydowałam się zrobić z tym porządek. Zapisałam się na siłownię.

Nie chcę kpić, ale będąc wysportowanym szczurem biegnącym w wyścigu 10 godzin dziennie, nie przywracamy równowagi, tylko dobrą kondycję.

Ćwiczenia fizyczne mogą być super, ale w życiu są też inne rzeczy.

Jest aspekt intelektualny, emocjonalny, duchowy.

W zrównoważonym życiu musimy zająć się każdą z tych sfer, nie tylko robić 50 brzuszków.

I tak, to może być zniechęcające. Ludzie mówią:

 

Kurde, człowieku, ja nie mam czasu na siłownię a jeszcze mam chodzić do kościoła i dzwonić do matki?

 

Rozumiem. Naprawdę rozumiem, że to może zniechęcać. Ale jest jedna rzecz, która uwadnia prawdziwość tego twierdzenia: kiedyś Nigel musiał odebrać swojego syna ze szkoły, żona w tym czasie musiała być gdzieś indziej z pozostałą trójką dzieci.

Jak przykładny ojciec, nasz bohater wyszedł wcześniej z pracy i odebrał syna spod szkolnej bramy.

Następnie poszli do parku, pobujali się na huśtawkach, pograli w głupawe gry.

Później poszli do kafejki, zjedli pizzę na pół i wrócili do domu. Nigel wykąpał syna i przebrał go w ulubioną pidżamę z Batmanem. Do snu przeczytał dobranockę i pocałował w czoło szepcząc: dobranoc kolego.

Gdy wychodził z pokoju usłyszał: „Tato, to był najlepszy dzień w moim życiu”. A przecież nie stało się nic wielkiego. Nie pojechali do Disneylandu, Nigel nie kupił Playstation.

To pokazuje, że liczą się drobne rzeczy. Zrównoważenie i work life balance to nie kwestia wywracania swojego życia do góry nogami.

To najmniejszy wysiłek, który włożony w odpowiednim miejscu może zasadniczo zmienić jakość twoich relacji i twojego życia.

Dodatkowo może zmienić społeczeństwo i definicją sukcesu. Z tej:

wygrywa ten, kto ma najwięcej kasy w chwili śmierci

W taką, która jest bardziej przemyślana i w zrównoważony sposób definiuje dobrze przeżyte życie, gdzie liczy się każdy dzień.. I o tym właśnie warto rozmawiać.

Na podstawie: tedx „How to make work life balance work”

Podziel się inspiracją. Pomóż innym.
   

Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.


Chcesz wiecej cotygodniowych inspiracji? Zapisz się teraz



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *