Strona idei i inspiracji

Janusz Wójcik cytaty, anegdoty związane z Wójcikiem

Janusz Wójcik cytaty, anegdoty związane z Wójcikiem

Janusz Wójcik, najpopularniejsze cytaty i anegdoty związane z Januszem Wójcikiem. „Jedziemy z frajerami”. Przeczytaj najpopularniejsze cytaty i anegdoty związane z Januszem Wójcikiem.

 

„Jedziemy z frajerami”

To najpopularniejsze hasło związane z Januszem Wójcikiem oraz tytuł jego książki: „Wójt. Jedziemy z frajerami! Całe moje życie”. Hasło to, jak wspominają byli reprezentanci padało wiele razy przed ważnymi meczami i miało wiele swoich odmian, najpopularniejsza z wariacji brzmiała: „Kiełbasy do góry i golimy frajerów!”

 

Reklama:

„Gramy bez bramkarza”

Niecodzienne wypowiedzi i mowy trenerskie zarejestrowała kamera podczas meczu Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski z Widzewem Łódź.  Obiektem żartów ze strony Wójcika padł Bartosz Fabiniak, urodzony 17. września 1982 roku bramkarz.

Widzew przegrał mecz 3:0, a zruzgotany „Wujo” pytał retorycznie: widzieliście k…widzieliście?

Całe „wujo show”:

 


 

Reklama:

Wujo: „Pokażcie mi swoje zęby”

Trwa odprawa przed jednym z meczów. Wójcik kończy.
– No, a teraz Misie, pokażcie mi swoje zęby. Zobaczymy, kto ma największą przerwę między jedynkami.
Stałem najbliżej trenera. Myślałem, że żartuje. Szybko wyprowadził mnie z błędu. „No misiu, pokaż ząbki” – usłyszałem. Rozkaz to rozkaz. Otworzyłem buzię.
– Ty nie – Wójcik zajrzał i zawyrokował.
Przeszedł do następnego. – O, ty masz dobre, świetna jest ta przerwa – zapalił się selekcjoner, ale zaraz zgasł. –Ale nie, ty przecież jesteś rezerwowy.
Przejrzał zęby wszystkim zawodnikom i wybrał najlepszego, według niego, kandydata. W żołnierskich słowach poradził mu, co ma zrobić z przeciwnikiem. „Misiu, siknij mu śliną między oczy na dzień dobry. Niech się boi” – rzekł z poważną miną.

 

 

Wójcik alkohol

Janusz Wójcik nie należał do osób, które wylewają za kołnierz. Problemy były z nim dwa: po alkoholu bywał nieobliczalny i głowę miał mocną.

Związane z tym są co najmniej dwie ciekawe sytuacje:

 

Bidon mocy.

Wójcik pił też podczas meczów, o czym boleśnie przekonał się jeden z piłkarzy, który podbiegł pewnego razu do linii, chwycił leżący w trawie bidon, by się napić, i omal nie zemdlał. Od tamtego incydentu masażysta drużyny obklejał bidon białym plastrem, by zawodnicy przynajmniej w trakcie gry zachowywali abstynencję.

 

Pan filozof.

Z książki Szamo:

Asystenci w ogole nie mieli z nim lekko. Nie kazdy wytrzymywal temp.
Akurat byla przerwa na reprezentację, Wójcik zaprosil swoj sztab na nasiadowke – trenerów, masazystow itd. Dzien pozniej wszyscy w klubie pojawili sie doszczetnie skuci, tylko „Wójt” rześki. Na godzinę przed treningiem wycieńczony piciem Janusz Jedynak, trener bramkarzy, zasłabł i osunął się na białą szafę lekarską, a następnie upadł na podłogę. Jego głowa o kilka centymetrów minęła kaloryfer.
Piłkarze przerażeni, lekarze rzucili się do pomocy, natomiast Wójcik popatrzył na całą sytuację z nieskrywanym zainteresowaniem, by po kilku sekundach zadumy wygłosić jakże życiową sentencję:
– Panowie, każdy z nas kiedyś pierdolnie.

 

Wójcik menedżer sportowy

Pierwszy dzień Janusza Wójcika w Świcie Nowy Dwór Mazowiecki. O 10.00 trening, pół godziny wcześniej drużyna już czeka w szatni. Natomiast Wójcik zamyka się z prezesem Szymańskim oraz jeszcze jedną osobą w gabinecie. Kwadrans przed dziesiątą wyjmuje kajet, otwiera i zaczyna gdzieś dzwonić. Mija 10.00, 10.15, 10.30… W końcu robi się prawie jedenasta. Szymański dyskretnie próbuje dać znać „Wujowi”, że drużyna czeka. W końcu mówi: – Trenerze, a trening? A Wójcik na to: – Prezesie, tu już k… nie ma co trenować, tu trzeba dzwonić!

 

Janusz Wójcik negocjator Śląska Wrocław.

(z książki „Szamo”, autorstwa Krzysztof Stanowski)

Już nie pamiętam, czy Wójcik zaproponował mi 220 tysięcy, czy 180 tysięcy złotych za rozegranie tylko jednej rundy. Coś koło tego, przyjmijmy, że chodziło o 220 tysięcy. To były pieniądze, jakich wówczas w polskiej lidze raczej się nie płaciło, a już na pewno nie bramkarzom. Zachęcony takimi warunkami, przyleciałem do Polski w celu podpisania kontraktu.

– Pójdziemy do prezesa Cymaka. Ty, misiu, siedzisz cicho jak mysz pod miotłą, grzecznie się prezesowi kłaniasz i nawet na moment nie otwierasz tej swojej niewyparzonej gęby. Ja załatwiam wszystko. Oczywiście umówiliśmy się na 220 tysięcy, więc załatwione, tyle dostaniesz.

– W porządku.

Janusz Cymanek był prezesem Śląska Wrocław. Dość młody, troszkę taki grubawy, z poczciwą twarzą. Weszliśmy do jego gabinetu, ja i Wójcik. Po jakichś gadkach szmatkach o tym, jak minął lot i co tam w Grecji słychać, przeszliśmy wreszcie do rzeczy. Cymanek zapytał:

– Panie Grzegorzu, ile chciałby pan zarabiać?

Siedziałem na krześle zrelaksowany, traktowałem tę rozmowę jako zwykłą formalność. Nie przeczuwając najmniejszych kłopotów, odparłem:

– 220 tysięcy za rundę.

– Ile, k@%$a?! Ile?! – krzyknął nagle Wójcik i jak oparzony zerwał się na równe nogi, jednocześnie trącając mnie ręką.

Tego się nie spodziewałem. Mogło zdarzyć się wszystko, ale nie to. Jak rzadko kiedy zapomniałem języka w gębie. Wójcik był cały czerwony ze złości.

– Kim ty myślisz, że jesteś, gnoju? – warknął. – Pop?$#!?!iło cię! Nie chcę cię widzieć na oczy!

– Ale.. – próbowałem coś wykrztusić. W głowie pytałem sam siebie: „O co chodzi? Przecież postępuję z nakreślonym wcześniej planem. Zrobiłem dokładnie to, czego chciał. W czym rzecz? Dlaczego on się tak drze?”.

– Nie ma żadnego ale! Tobie się wydaje, że co? Że ty jesteś Oliver Kahn? Prezesie, oto pieprzony Oliver Kahn z Polski! 220 tysięcy? Tobie dać dwa tysiące to by było za dużo! Ty durniu, wyjdź natychmiast! – Wójcik aż się trząsł z nerwów, a ja byłem kompletnie skołowany.

Przecież ten facet dopiero co ustalił ze mną stawkę, którą podałem, a teraz obraża mnie przy prezesie klubu. Gdyby nie to, że całkowicie mnie zaskoczył, pewnie bym go zdzielił. Jednak nie byłem w stanie nawet pisnąć. Mój mózg nie nadążał z analizowaniem zmian sytuacji.

– Prezesie, ja z nim porozmawiam na osobności – wypalił Wójcik i wyszliśmy na korytarz. Ledwie drzwi się zamknęły, a „Wójt” momentalnie się uspokoił, jego twarz znowu nabrała normalnych kolorów. Szepnął mi do ucha: – Słuchaj, misiu, wejdziemy jeszcze raz. Znowu podasz tę samą sumę, ja znowu zrobię teatrzyk, trochę się wk@%$ię, ale później tego cielaczka przekonam.

Jak obiecał, tak zrobił.

Minutę później Cymanek spytał:

– To co, panie Grzegorzu, namyślił się pan?

– 220 tysięcy, to jest moja stawka – odparłem, chociaż już chyba nie brzmiałem jak człowiek, który wie, co mówi.

– No, k@%$a, nie wierzę! Nie wierzę! On dalej swoje! – Wójcik znowu zaczął lamentować. – Mam tego serdecznie dość. Albo tego gnoja wywalamy za drzwi, albo go bierzemy, nie będę z tym idiotą negocjował! Tylko kogo, jak nie jego? Kogo weźmiemy? Potrzebujemy dobrego bramkarza. Prezesie, ma pan propozycję? – Ton Wójcika robił się coraz spokojniejszy.

Cymanek żadnej propozycji nie miał, sceny rozgrywające się w tym gabinecie chyba przestały też jego.

„Wójt” nabrał powietrza w płuca w zrezygnowany powiedział:

– Chuj, prezesie. Dobra, dajmy mu. Niech ma, dobry jest.

I tak zostałem zawodnikiem Śląska.

Janusz Wójcik kontrowersje.

Po wypadku z 2009, gdy przewrócił się i uderzył głową w szpikulec, miał coraz więcej problemów. Wiele osób „na mieście” mówiło, że szpikulec to tylko przykrywka a tak naprawdę Wójcik został pobity, bo byl winien duże pieniądze ludziom z miasta.

 

Podobne:

 

 

Janusz Wójcik nie żyje.

Wójcik zmarł 20 listopada, w wieku 64 lat. Jego największy sukces? Jak sam wspominał było nim wicemistrzostwo olimpijskie w 1992 roku w Barcelonie. W życiu się nie oszczędzał: był posłem z ramienia Samoobrony, trenerem, ekspertem medialnym od piłki nożnej.

Januszowi Wójcikowi zostały poświęcone dwie książki: Wójt. Jedziemy z frajerami! Całe moje życie, Wójt. Jak goliłem frajerów. O piłce, pieniądzach i kobietach.

 

 

Podziel się inspiracją. Pomóż innym.
   

Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.


Chcesz wiecej cotygodniowych inspiracji? Zapisz się teraz



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *